Szukam i odpływam
szukam i odpływam odpływam i szukam
ciszy moich skał za pustynią zmierzchu
wzywania wędrowca na ścieżce galaktyk
kobiety w zapasce co szkła koło głogu
(twarz i szata były podobne do świętych)

znam śpiew kosa drozda i wilgi
histerie sroki i czajki jawor
co wiecznie czeka na spóźnionych kochanków
na brzegu dzieciństwa i rydzowej łąki
i wiem jak śnieg cierpi z zimna

reszta przekracza mój zakres
(mapa mózgu schnie na szczudłach trawy)
gdy łaska przecina cień w rogu ziemniaczyska
ale - czy na pewno dąb który wycięto
był podobny do liberyjskiego?

Czytany: 1142 razy


=>