od wojny do wojny


dokładnie jak dzisiaj kolędowanie
było zawsze w styczniu.
chętnie uczyliśmy się śpiewać.
- ksiądz spojrzał na dzieci
ocenił wszystko dobrze
intonował trudną kolędę
dla nas był święty obrazek.

pierwsze nasze komunie - też święte
dawano nam w maju.
ładne ubranka.
wystrojeni jak w każdą niedzielę
śpiewaliśmy po łacinie
były zegarki rowerki
a wujkowie niby w ukryciu
podawali sobie wino.

z biczem czas leciał i wyrastał
przez kilka par butów.
wpadaliśmy z zimnej wojny
w zimę
- wmawiano nam coś
podobnego do wojny
głupotę zeswatano
z feralną trzynastką - pech

oczywiście
- tak miało być. tyle było w nas fantazji.

wygrać tej wojny nie byliśmy w stanie
nie umieliśmy zatrudniać niewolników.

dzisiaj usprawiedliwieni z nieobecności
w kolędzie i komunii mamy bezwizowy
pobyt w Irlandii skype i okno do mamy
z małej komórki jak przytulnego poddasza

na parterze sąsiad.
weteran - opowiada
o tym dlaczego już nie uczy nas historii.
a my tymczasem ze słownikiem pod pachą
książeczką nabożeństwa
tam i spowrotem do pracy. w bereciku
z antenką. z wojny wyciągali wnioski inni.

Czytany: 658 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: