fragmenty miłosnego życia Anny


jesteś czy cię nie ma. jak mi to mówisz
odwrócisz się ja zatracam dużo w ciągu zaledwie kilka minut.
bo tak widać kobiece usta w lustrze. jak opowiadania
wszystkich synonimów niewinności.

w fotelu przed oknem i na zewnętrznym parapecie
każdy dzień w zapachu naszego kochania. chciałaś
prawiłem o ścinanych kwiatach i operowych scenach
w których kosi śmierć .

dzień w środku zimy przytulony do ozdobionych koronkami
ud. opowiadania o minionym lecie i wszystkich jego symbolach
niebieskiego koloru odcieni błękitu nieba.
tak to lubisz.

oczami przeżywasz. siebie. że jest to w nas.
sala koncertowa a ty piękna Anno oglądasz muzykę.
odbiegam od tematów.
zatrzymuję chwile reakcji na dotykanie wrzosów
w drodze do gorącego piasku. ale nie złota. ono jest w nas.

a my rozczulone niedowiarki. nie umiemy go rozgrzać.
takie nieletnie nic.

Czytany: 910 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: