roztargnienie w milczeniu





                                              ciebie nie ma ale mnie dręczysz.

denerwują mnie tematy twoich plotek o starszych sąsiadach
kobietach ciężarnych. babciach blokujących moją ulubioną ławkę.
węszę proponowanie trójkąta o którym ty dobrze wiesz że nie ma to nic z mojej natury.

nienaturalne są odblaski świateł samochodów na naszych szybach
jak nasz język którego nikt nie usłyszy bo nie może słyszeć. milczeniem opowiadamy.
to jest jak miało być. dawno i wielokrotnie zajmowaliśmy się moją litością
a twoim uwielbieniem nad półnagimi dziewczętami z bulwarów atlantyku w bordauxs.

nigdy nie dogadaliśmy się w kwestii o tym która to pani wygrała? czy ta
którą zagadał parkujący właśnie mężczyzna czy też ta
która mogła ogrzać swoje pośladki na ciepłej karoserii zaparkowanego samochodu.
wmawiasz mi że znaleziony grosik nie jest rekompensatą wiecznie niskich
miesięcznych poborów.

twoja niemiłość i moja litość jest błaganiem. prostoty
uproszczenia w tłumaczeniu o garstce siana od czasu do czasu pod naszym obrusem
i nakarmione zwierzęta pojone w studniach pełnych wina.

Czytany: 639 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: