MARUDER - ANONS .: Wierszoteka Ibki :.

ANONS
Godzina szósta-wstaję więc,
by jak zazwyczaj o tej porze
jawą w połowie i na wpół snem
odpłynąc w brzask ulicy Hożej...

I tak jak zwykle wrócę zeń
kiedy porannej zapach kawy
poniesie z sobą resztkę śnień
w zapomnień lazurowe stawy.

Potem już życie-prasa w dłoń,
a z niej drapieżne krzyczą słowa,
że wojna, ropa, handel, broń,
napad i gwałt, i tak od nowa!.

Lecz pośród zgiełku wielu spraw,
wśród zajadłości zdań i znaczeń,
od której - Panie Boże - zbaw,
brzmiało też kilka słów inaczej.

I nic wielkiego rzekłbym : Ot,
nie drgnęła nawet by powieka
w podpisie gdyby nie stał - KOT,
a w treści zaś: ZGUBIONO CZłEKA...

Czytany: 565 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ