Zmiana warty


dziadek
kiedy miał już dosyć wszystkiego
od poniedziałku do soboty
opowiadania przedłużały mu życie

tajemniczy piękny spokój
obok nas jego las stare dęby
i te które z nim i z nami wyrastały
opuszczał swoją przy domu ławkę
zostawiał na parapecie fajkę

krużganek nosił wspólny zapach i popiół
dziadek zwał się opiekunem
leśnych kwiatów traw przesieków
wszystkiego co ponad zimy trwało
miał za to wśród nich swoje i nieba lustro

w dojrzałym zgarbieniu
rozmawiał przed nim z niebem
rozmowy były coraz to dłuższe
rozmówcy nawzajem się zapraszali
na dłużej od lata do lata
rozgadywali zimy szczęśliwie

chociaż dach i ocieplenia w domu zmieniono
ostała się ławka
za nią ceglany parapet a na nim jego fajka
On jest dalej pośród dębów i lustra
a my z jego zapachem
na ławce

Czytany: 778 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: