z godziny na godzinę


późny już poranek
w kościele święto
Wniebowstąpienia

kobieta siedzi przed lustrem
żonglując w ręku pisakiem
obok stoi córka
patrzą sobie w oczy
przez lustro
- rozmawiają uśmiechem

o tym że męża już nie ma
i jak to się stało

tak samo
uśmiechają się do siebie dalej
w czasie lekkiego śniadania

obie nie wiedzą o telefonie
który ma zadzwonić za godzinę

jakiś głos w słuchawce
powie, że ojca
już nie ma

właśnie zginął
przed około jednej godziny

był po lekkim śniadaniu
jak zawsze w świąteczny dzień
w drodze skrótami
do córki
i do nieba


Czytany: 795 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: