Kupczyk_Damian - Kapłaństwo... .: Wierszoteka Ibki :.

Kapłaństwo...
W czarnej szacie wołam do Ciebie Panie!
Co to zmieniło? Śmierć i tak przy mnie stanie,
Z długim płaszczem z krwią na kolanach,
I tak skaczę i biegam po nicości stanach.

Z krzyżem w ręku pod ołtarzem płaczę,
W sutannie, koloratce i tak nic nie znaczę,
Z Twoim imieniem na ustach chwałę Twoją głoszę,
I dla Twej miłości drogę ciernia znoszę.

Opadam Boże z kolan na twarz pod krzyżem Twoim,
Co dało mi powołanie, tylko z płaczę moim,
Stoję ja Panie pod Tobą i płaczę!
Już się Boże powtarzam i tak nic nie znaczę…

Kiedy usta moje pocałunku pragną,
To kodeksy moje do służby mnie naglą,
Ciągłe zniewagi, śmiechy i karania,
Dosyć mam mój Boże pod krzyżem klękania!!!

Całe życie dla złudnych prawd oddałem,
Nigdy o Panie przez Ciebie nie kochałem,
Nigdy przez Ciebie kochany nie byłem,
Dla twego kapłaństwa miłości się zbyłem.

Przebacz mi Boże słowa mej krytyki,
Przebacz mi o Panie słowa fanatyki,
Nie mogę dłużej kłamać, kochając Ciebie,
Wolę Boże odejść, cierpieć…zabić siebie.

Sam jak zdrajca i bezbożnik,
A przede mną stoi On przyjaciel, pobożnik,
Uznała mnie za głupka, bo wierzyłem w Ciebie,
Panie oddaj komuś moje miejsce w niebie.

Co mi dała alba, stuła, i infuła?
Tylko płacz, karanie, kłamstwo i pospuła,
Co mi dał sygnet z znakiem miłości Twojej?
Tylko znamię cierpienia i katuszy mojej!

Nikt nie miał by mocy by mnie zranić oprócz Ciebie,
Teraz za moją głupotę mogę winić siebie,
Wierzę, że chciałeś dobrze dając mi powołanie,
Ale dzięki niemu dałeś mi karanie!

Nie zmienię ja drogi, choć wiarę straciłem,
Kiedyś o sutannie, parafii marzyłem,
Teraz sam nie wiem, o jakim życiu marzę,
I tak nie ucieknę poddam się tej karze.

Na boskim tronie siedzisz Bóg Prawdziwy,
Okaż mi Swą łaskę, jakoś miłościwy!
Gdzie są Twoje cuda, skarby, sakramenty?
Gdzie jest moc natchnionych, gdzie jest Duch Twój Święty?

Panie dałeś mi do zrozumienia siłę Twoją,
Ja się jej nie oprę wolę wiarę moją,
7 razy w życiu miłością me serce zalałeś,
Tyle tylko razy przeze mnie cierpiałeś.

Z uwielbieniem chwaląc Ciebie chorały śpiewałem,
Nawet w moich myślach o Tobie myślałem,
Wierząc, że dobro czynię Ciebie Boże drogi,
Teraz w moje Jezu, śmierć zawita progi.

11 lat wierząc w dogmaty Kościoła,
Nigdy o mój Boże nie uniosłem czoła,
Zawsze w pokorze znosiłem cierpienie,
Znosiłem ból, gorycz, karę i niszczenie.

Ściskając różaniec ręce swe raniłem,
Nigdy ja nikomu złego nie życzyłem,
Jam dla Ciebie Chryste dał się na karanie,
Tyś mi jeszcze dodał biczowanie.

Ja przez Krzyżmo Święte dał na siebie stułę,
Tyś mi jeszcze potem dołożył infułę,
Co mi ona dała oprócz kar cierpienia?
Sorry zapomniałem jeszcze znienawidzenia…

Dlaczego milczysz, gdy Ciebie przeklinam?!!
Dlaczego nic nie mówisz, gdy skargi wysyłam?!!
Czemu milczysz Boże, jedno słowo Twoje,
Zmieni me myślenie, powołanie moje!

Kochasz mnie? Właśnie widzę miłość Twoją,
Wyraża się przez katusze i męczarnie moją,
Ale jakże Cię nie kochać, Panie, Stwórco w niebie,
Dla Twej miłości poddam się dla Ciebie.

Czytany: 6404 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ