Przeznaczenie



Po drabinie z lat
w kalendarzu wieków
wdrapaliśmy się
na wiek dwudziesty pierwszy

Życiorys śpiewa

że my już dawno po pięćdziesiątce
drabina trzeszczy
od przenośni pojęć
szlachetnej zawartości

Przeżywam twoja cerę
oczy uśmiechnięte
przewracam w nich
kartki albumu o miłości
o naszych zabawach
młodzieńczych, beztroskich

Ty mówisz
że wyglądam dobrze
ja widzę w tobie gąszcz
podglądanych wspomnień

Dzisiaj mamy gniazdo
z sianem, komputerem i mlekiem
stołem do codziennej
jak ostatniej wieczerzy

W pościeli słychać szum
naszego przeznaczenia
to wszystko w domu
w którym już dawno dzieci nie ma

Tak wpatrzeni w niebo
pijemy mszalne wino
myśląc o wnuczku
który może jutro nas odwiedzi

Czytany: 1175 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: