w mrocznych snach
tracę ciebie każdej nocy
na rozległych równinach
gdzie granice znaczoną krzewy burzanu
gdzie ani ruchu
ani żywej duszy
gdzie nawet diabeł
mówi dobranoc

przedzieram się zdyszana
przez osty
łopiany
wołam przez strzępy zasłon
snu

to znów
zbieram ciebie kroplami
jak rosę
po czym mgłą ulatujesz
bez cienia
lekko
z gorącej dłoni

motam się w plątwie
wypatrując cudu
tam gdzie
słońce różem dojrzewa
i krzykiem przerażam
świt
ptaki za oknem
i szumiące drzewa

Czytany: 1607 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ