Upadek
Zrozumiałem…
I przegrałem
Nad brzegiem rzeki.
Jestem daleki
Od myśli przyjemnych…
Od twojej osoby.
W tych mrokach zbyt ciemnych
Stoję… Potknąłem się o śmierci groby.
Jednak nie umieram.
W szaty smutku się przebieram.
Gorycz w ustach czuję.
I ból tak przenikliwy,
Co mnie w serce kłuje.
Ten upał straszliwy
Pali wszystko na drodze czarnej.
Absolutnie wszystko. W tej rzeczywistości marnej
Jest coś, co nigdy nie przeminie.
Nigdy nie zginie…
To wielki, wszechpotężny Ból! Jestem stracony…
Jestem przygnębiony…
Gdy przełykam ślinę łzy mi z oczu lecą.
Cierpię katusze potworne.
Nie mogę równać się z miłością kobiecą.
Sny mnie nawiedzają upiorne.
Nie jestem godzien na Ciebie się patrzeć.
Jednak uczucia śladów nie mogę zatrzeć.
Więc stanąłem nad przepaścią bezdenną.
Wypowiedziałem tylko imię Twe wiecznie żywe
I skoczyłem w pustkę kamienną.
Tylko to jest prawdziwe.
Zrozumiałem…
I przegrałem.

Luty 2007

Czytany: 1046 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ