Anonim
Listki już uschły i spadły na ziemię.
Tamta róża zwiędła w tej głuszy,
A dzikie, potężne, gorące płomienie
Zgasły. Wiatr bezbarwny mur kruszy.

Rzeka wciąż płynie, lecz jakby inaczej.
Słońce chowa się za chmurę.
Twarze kwiatów są smutne, ponure...
I bledną, bo świerszcz na nie nie skacze.

Korzenie próchnieją i kora odpada
Z drzew młodych i silnych jak byki.
Mrówka pracuje, meczy się, upada.
Nie podnosi się... Słychać echa krzyki.

Mgła swym ciałem las spowiła.
Jasność w ciemności się ukryła.
Niedźwiedź, przez głód, swe nogi stracił.
Wilk w bezdenny żleb się rzucił.

Deszcz już nie pada. Burza też przeszła,
Ale tęczy zabrakło na niebie.
Ktoś łapie i w ręce rozpaczy oddaje Ciebie...
I płaczesz, bo jedyna na zawsze odeszła.

Czytany: 1117 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ