Cień czarnego słońca II
Strzelisty cień czarnego słońca
Tańczy we mnie
Krusząc zwierciadło duszy
Napełniając blade przestrzenie spokoju
Stęchłymi wnętrznościami ciepłych moczarów,
Gdzie zakwitają smutne Kanthedie.

Oto katedra mroku
Ze swą burzą
Rozkładających się liści
I zapachem rozlanej krwi.

Nie zasypiam i
Nie podnoszę się ze snu
Gdyż utkane z mgieł wczesnego świtu
Krajobrazy i wydarzenia
Zakrzepły żywicą na papierze
Układając się w wiersze
Którym pozwolono odejść.
Układając się w mapy
Mojej stolicy o srebrzystych włosach
I dawno zapomnianym uśmiechu.

Poprzez resztki zwierciadeł
Nieopisana przestrzeń układa się
W jedną, wyzbytą logiki krainę.
I dzień staje się moim pasożytem
Żywi się pozostałością człowieczeństwa
Rzuconego w lochy mrocznej niemocy.










                                                       Oskar Rakowski

Czytany: 1210 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ