Praga
Diamenty z sukni teraz
Oświecają monstrancję.
„Daddy Masaryk” na drugie Garrigue,
Bo pokochał Amerykankę,
Stoi cierpliwy słuchając Vivaldiego.
Most Karola spaja teraz nie brzegi
A obcojęzyczny tłum.
Saksofonem wstrząsa dreszcz.
Wiatr od północy
Wywiewa grzebienie z kieszeni.
Malarze na schodach
To prostytutki które kupczą
Ciałami ulic.
Żebrak schyla się, widzę miskę psa
Którą przed sobą trzyma.
Zwierzęcia nie ma, jest warujący człowiek.
W Pradze uleciał gaz z latarni.
A duch Hrabala śledzi mnie chichocząc.

Czytany: 1024 razy

R E K L A M A

=>