misja, porcelana i cisza


w oparach kawy czułem różę rosnącą na tej twojej czarnej spódnicy.
pamiętasz - spaliłaś ja żelazkiem,
do dzisiaj babcia to pamięta

noce miały zapach brudnych kominów nowej jeszcze huty.
czas prawdziwych mistrzostw świata. piękne było lato
kryształy w ścinanych kwiatach
obok serwis do kawy, pocałunki z Casablanki.
główna wygrana. jak twoje dwadzieścia dwa lata.
jazda z kogutem. kołysanka w krakowskim tramwaju
a zmysłowo wabiące kwiaty u dołu spódnicy
są dla mnie do dzisiaj synonimem podróży
do ciebie do Krakowa przez misje po Europie

zatrzymany sentyment osączył przyszłość
zaczął inaczej pisać o życiu.

nie stało się nic ponad zatrzymany pociąg
żelazko ostygło nie pieści już róży
ruchy po schodach jak po wyschłej perkusji
ta sama porcelana której nikt nie dotyka.
przykra i niedobra cisza.

Czytany: 1224 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: