Dwadzieścia lat później
Mrok już rozbił skorupę z pustych dni i nocy
Uwolnił zamkniętą w niej rozpacz i tęsknotę
Dusza obnażona rozpaczliwie szuka gdzieś pomocy
I w blask Twoich oczu idzie na piechotę
W naczyniu z Twoich ust szuka pokrzepienia
Rozkosz z niego wypita jak strumień cudowny
Koi wszystkie lęki, przywraca wspomnienia
Przejrzał się w blasku ognia okrutny poranek
Sny zmienił w potwory, ostatnią odebrał nadzieję
Nie błyszczą już w nim Twoje oczy kochane
Nie rankiem go będę nazywać lecz złodziejem

Czytany: 897 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ