biel szminka poduszka


nie obchodzi mnie żaden mechaniczny zegar
od czasu jak cię znam
czas odmierzam
wzajemnością
ilości spojrzeń w twoje oczy
w międzyczasach jestem ślepy
w czasie i przestrzeni bez ciebie
tłum w którym wiruję
jest adekwatną pustynią której nie żałuję

a ty z wiecznie odkurzoną szafą
w niej kostki ręczników i szmatek
poranne nierozpuszczalne tęsknoty
skroplone w samotnej kawie
lustro lśniące i czyste od szminki
sukienki długie po kostki ale w szafie

a ja niedopisane kartki gniotę
jedną trafię do kosza inna przeproszę
po tym jak zauważę w niej kawałek muzyki
którą ściskaliśmy razem jednego wieczoru
jednak nigdy tego nie zanucę
bo nie widzę ani czerni ani bieli
nie ma szminki i lustra
ani poduszki na białej pościeli

Czytany: 1467 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: