W przeznaczeniu


Jesteśmy w latach dwutysięcznych,
Kalendarz śpiewa, że my już dawno po pięćdziesiątce.
Gdy przeżywam Twoja cerę i oczy uśmiechnięte
To widzę nasze zabawy, beztroskie i młodzieńcze.
Ty mówisz patrząc na mnie, że wyglądam dobrze
A ja w Tobie nieskończoność wspomnień i je podglądam
Dzisiaj mamy gniazdo z sianem komputerem i mlekiem
Ze stołem do codziennej jak ostatniej wieczerzy
W pościeli słychać szum naszego przeznaczenia
To wszystko w domu, w którym już dawno dzieci nie ma.
I tak wpatrzeniu w sufit, w sufit jako niebo.
Pijemy wino, żeby:
Uśmiechać sie, czuć sens, dalej życie odkurzać
Myśleć o wnuczkach, które może jutro nas odwiedza.


Czytany: 2315 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: