Tu i tam parami


Wspaniały i czuły wieczór,
Przepychem tkliwości, kojąca noc.
Poranek marzeniem miał połykać świat
A odkrył zwykle przemilczenie.
Ktoś został sam w sypialni kilkunastu ścian.
W pościeli jak chmura deszczowa.
Kłamstewka urosły na białym prześcieradle
W czasie przeklęcie spokojnego dnia
Absolutorium prawdy deszczem spłynęło
W potoku do krochmalowej spowiedzi
Będzie się wieczór do grzechu czaił znów
Z kolejką pocałunków czekających na dialog.
Konkubina jak łóżko, kaznodzieja jak konfesjonał
A o poranku przejdą do normalnego dnia.

                                                                           

Czytany: 1051 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: