droga, mróz a mlecze i nadzieja na słoneczniki
wpuszczasz mnie na ten lód
wyhodowany moim sercem
włożywszy rano w oczy zapałki
łamiesz każdego wieczoru

nie potrafię chodzić po rzece
wciąż kocham słoneczniki
choć nie mogę ich jeść
ty masz alergię na wiersze

za niepokojem tylko spalony most
i resztki po migdałach
między zębami dżem na tostach
mleko pod nosem

muszę nauczyć cię czekać
milczeć tygodniami dla dobra
siłę codziennie w kopercie
doręczyć z bukietem

świeżych mleczy także zimą
wiem że potrafię
odkąd przydeptałem twoje gwiazdy
na moim jedynym niebie

Czytany: 1209 razy


=>

Najnowsze








Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ