Do współistnienia


Ziemia, tak jak jej skorupa,
jeżeli jest z czystej pneumy
nie może być istotą.
Rzekami tego świata,
szukam jej serca.

W przestrzeni
przerażająco uwielbianym
pulsującym huku tętna.
Nie wiem, czym w tym
są niebieskie oceany?

Zegar zwykle narzędzie.
Dzień i noc to nadzieja
- wielka i czysta skorupo moja.
Czego jesteś płaszczem?

A ja chce i będę prochem,
to ma tylko sens .
Być ulotnym, poselskim,
utworzyć się w tobie.

Będę jak i ty wieczny,
wspaniałe istnienie
ciałem niebieskim
zjednoczenie
jej tajemnicy.

Z istnieniem i Bogiem.
A jak będzie ze światłem?
Nie wiem.

Czytany: 1032 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: