KURSK
                KURSK

          Zimny nieśmiertelnik sparzył dłonie żony,
          w gardle rośnie rozpacz, w kącie dziecko płacze,
          droga na kolanach wiedzie do ikony,
          gdy dostojnie milczą kremlowskie pałace.

          Już rozdarł poszycie – w imię pokoju – grom,
          dwudziestu trzech dobę ostatnią odlicza.
          Na Kremlu wciąż cisza, Moskwa nie wierzy łzom,
          Trzeba jej pokazać gest Kozakiewicza.

          Zaciśnięte usta jak samogon sine
          i sinieją chłopcy w przedziale dziewiątym,
          Kreml zaraz przemówi, już przełyka ślinę,
          nurkowie na mapie odmierzają kąty.

          Kto słyszy stukanie? Serca biją o dno,
          odbijają w wodzie spuchnięte oblicza,
          Ostankino milczy, Moskwa nie wierzy łzom,
          trzeba jej pokazać gest Kozakiewicza.

          I wodoodporny zmoknie od łez papier,
          nim młody kapitan złoży swój meldunek,
          nim ostatni oddech jak jaskółkę złapie,
          wyciągnie jeszcze dłoń, przysięgę zrozumie.

          Jak mam słoną wodę oddzielić od ich łez?
          Odgadnąć imiona? Zimna do nich droga.
          Moskwa nie wierzy łzom, potrzebny jest jej gest,
          najprostszy ludzki gest. Gest ze strony Boga.





Czytany: 1243 razy

R E K L A M A

=>