[21] Skawendżerz
               

                zamiast mówić o miłości opowiem o gniewie
                zamiast słuchać o radości zabiorę stąd siebie
                gdy dla was się zacznie festiwal piękności
                ja ogłuszę swe zmysły wywarem z nicości

                niedoskonałe me oczy złożę na półeczkę
                ubiorę kapucie z różowym futerkiem
                podusię mięciutką wymoszczę i siądę
                zagłębiając swe zmysły w pajeczyny wspomnień

                nie dzwoń do mnie, do drzwi mych nie pukaj
                nikogo znajomego nie spotkasz w mieszkaniu
                nie jestem dziś sobą, nie jestem dziś Tobą
                w mym ciele człowieka choć dzisiaj nie szukaj

                pozwól mi umrzeć ten jeden raz
                pozwól mi odejść, choć jeszcze nie czas
                odłączyć się od respiratora wspomnień
                naciśnąć OFF i wszystko zapomnieć

                i nie podsłuchuj odgłosów za ścianą
                przecież wiesz dobrze - zobaczysz mnie rano
                i nazajutrz nie pytaj co się ze mną działo
                co zrobisz, gdy bliznami odpowiem Ci śmiało?

                i tylko mi nie mów, że mnie nie rozumiesz
                zrozumiesz, gdy Ci głód uczuć zastuka do serca
                gdy Ty masz jeszcze zapasy na zimę
                ze mnie już dawno jest padlinożerca

                byś nigdy nie poczuł swego smaku w ustach
                byś swego ciała nie jadł i krwi swej nie pijał
                nigdy podły głupcze nie zabijaj Miłości
                bo potem już tylko będziesz zabijał



      [pozwolę sobie zacytować:
       "... w salonie wśród ciepłych świec już nigdy nie zbudzisz mnie
             już nigdy nie powiesz mi jak bardzo kochałeś mnie ..."]

Czytany: 1064 razy


=>