[16] Czas miłości z rodzynkami
               Co było z co będzie miesza się okropnie
               Co jest zaś, przestać być nie może

obudziłeś mnie w środku nocy spokojnej,choć wietrznej
otworzyłeś oczy moje nienachalnie, acz stanowczo
niegramatycznie i nieskładnie podniosłeś mnie z mego leża
abym promieniował swym ciepłem na ciemność pokoju;

niezrozumiale dałeś mi do ręki pióro i papier
choć mogłeś nie dawać niczego, wszak
mam litr nieużywanej przestrzeni mózgowej
nie stracę, gdy przeznaczę ją na rzeczy, których nie rozumiem;

               A to co było, jest już za daleko
               A to co będzie, zbyt późno się stanie

dlaczego nie rozumiem języka, którym mówisz
kiedy w moim potrafisz powiedzieć co zechcesz?
chcę czytać z ruchu warg lecz nie używasz słów
pomóż mi więc nie szukać kropki na końcu wieczności;

w ciemności pokoju, w wietrzności nocy jest coś
a we mnie jeszcze nic nie ma,
zawiesiłeś mnie w interwale odwracanej strony
do czasu, aż będę wiedział, czego chcę ...
                     
                                        ... i już wiem:

               Aby to co było, przestało być wreszcie
               A co ma stać się, zaczęło się dziać już!

                              i jeszcze tylko daj mi miłości
                              choćby ze dwadzieścia deko,
                                          z rodzynkami.




Czytany: 1658 razy


=>