[02] Zanim będzie za późno
Po środku drogi której nie ma
stoisz i krzyczysz do gór, które morzem są
a z Twojej do krwii zdartej duszy wypływa głos,
niby z pustego drzewa sok.
Stoisz i krzyczysz, bo w środku czujesz
jak czarny płomień w popiół zmienia Cię,
wypala myśli, pochłania marzenia, niszczy uczucia.
Zostawia tylko cień, kończący w sobie wszystko,
on zatruwa strachem Twój każdy dzień.

Nie wiesz co jawą jest a co złudzeniem,
w domysłach jak w sieci plątasz się.
Wolno ogarnia Cię wieczne zmęczenie,
w pościeli z róż zapadasz w sen.
I tylko garstka zdrowego rozsądku mówi Ci,
że to nie róże ale ciernie są,
wbijają się w duszę Twą i wstrzykują jad.
A jadem tym jest strach,
od dziś na wieczność,
Twój starszy brat.

Nim w mechaniczny kamień się zmienisz,
niezdolny marzeć, myśleć i czuć.
I nim w nicości zapuścisz korzenie,
pytam dziś Cię "czego lękasz się?"
Dlaczego zagłuszasz własne sumienie,
chociaż przez chwilę posłuchaj go.
Jeżeli dalej pójdziesz tą drogą,
z hukiem roztrzaskasz się o dno.
I tylko starszy brat się roześmieje,
że zniszczył wszystkei Twoje nadzieje.

Nie jest za późno, by zmienić to,
wyciągam rękę - daj mi swą dłoń
razem zanużmy się w życia toń,
złap mocno przyszłość w ramiona swe
i nie bój się czasem powiedzieć "nie"
i żyj nie tak, jak każą Ci żyć,
żyj tak jak czujesz, że musi być,
a jeśli zechcesz płakać, to płacz,
bo na to zawsze znajdzie się czas.
I pamiętaj, że do końca przyjaciół masz w nas.

Czytany: 1407 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ