prawdziwie to trudna gra
widzisz dziecko to nie tak
tylko tramwaj po ósmej staje
w gardle niebo cytryną osładza
naprędce lukrem spełnienia
i niby już a ten co cię muska po ręce
czasem przystojny ma strach

widzisz dziecko to nie tak
gdy oczy odwrócą się do życia jak
kawę fotografię spijasz chronisz ćmy
w niebywałym pędzie sklejasz
kawałki filiżanki rossental z węglem
gra po tobie lekko cudza tęsknota

widzisz dziecko to nie tak
że ci się zdaje egzamin matura
umierać można w miejscach ciekawych
gdy najwspanialej czyścisz czyjeś
buty to fach dar i da się żyć
nic w tym ze wstydu to gdy powie

widzisz dziecko to nie tak
gdy nadzieję popychasz w dniach
jesieni szeleszczącej w stopach
w przebiśniegu czarujesz strach
przemkniesz cichcem na żółte liście
bojąc się szeptów zwykłych spraw

widzisz dziecko bo to jest tak
jedno miękkie serce dokleja kolejne
w drogach maczając palce wtyka
duszy, w oczy, w ręce drugą ściskając
malin dzban soku z czarnej owieczki
ściemnia ten pan co kocha najgoręcej

Czytany: 1261 razy


=>

Najnowsze








Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ