dziwy spod latarni
butelkę wina wywracał trzykrotnie cień
jabłoni snując się po trawniku nocą jak jeż

latarnie szepcząc milcząc sycząc prawie
właziły na mgłę rozpustnie okrakiem liżąc grzbiet

z ogniska drwiąc punktowały znane sobie miejsca
były są będą nie oddając się w stopy ciepłem

brylują nad pustką a on wszedł jak w każdy sierpień
upokarzając je ich własnym cieniem w ich świetle

Czytany: 1531 razy


=>

Najnowsze








Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ