Ptak
Wysoko, wysoko, wysoko wzbił się ptak,
Białą pokoju flagę z sobą ma.
Wysoko, wysoko, wysoko wzbił się ptak,
Nadejście proroka on zapowie Wam.

Lecz patrząc na krwawą ziemię,
Zobaczył nań ludzkie plemię.
Szlachetne umysły czerwoną krwią zbroczone,
Uleciały w ciemności stronę.

A ptak opieszale zatoczył dwa koła,
Zdążając ku Ziemi. Pochyliły się czoła.
Majestat słowika, acz gloria sokoła,
Gracja jaskółki. Wtem głos z dołu woła:

"Witam wśród swoich mój biały ptaku,
Usiądź tu z nami, na czołgu wraku.
Zatańcz z nami taniec męstwa,
W rytm tej pieśni, rytm zwycięstwa.

Tam, za rogiem nasz przeciwnik leży,
cała armia cała nie żyw,
Nie zdołała dać nam rady,
Dla nas wiersze, defilady."

A on pogardliwym wzrokiem,
Z westchnieniem tak głębokim,
Spoczął na krawędzi śmierci,
Na lufie strzelby, ptak ów dzielny.

I wtem przemówił dwunogów głosem,
Ciągleż idziecie cios za ciosem,
Ciągle walczycie oko za oko,
Głos ten w pamięci utkwił im głęboko.

Kolba karabinu bezustannie was mierzi,
Nasz Pan nie może już tego zdzierżyć,
Tracicie życie w żołnierskim fachu,
Pełni odwagi, wiary jak i strachu.

Zamarły na chwilę w nich dzielnych żołnierzach,
serca skruszone, wzniesione ku wierze,
Ich oczy wzruszone, wpatrzone w majestat,
Upadli na glebę gdziekolwiek kto nie stał.

Lecz śmiałek wyciąga pistolet zza pasa,
Kilkoma strzałami światełko przygasza.
Nie widziawszy logiki w swoim ataku,
Zabiera życie jasnemu ptaku.

I runał deszcz na ludzką Ziemię,
I sypnął śnieg na przeklęte ciemię,
I zawiał wicher po świecie srogi,
"Co żeś ty narobił, O Mój Boże Drogi!"

Szaleniec wyciosał na wszystkich z krzemienia,
Ogromną trumnę w kolorze cierpienia.
Proroka nie będzie syknęły chmury,
Na Ziemi znów tylko otchłanie, drzew wióry.

Czytany: 957 razy


=>