jedno i to samo
zasłoniętym oknem sygnalizuję światłu
gdzie dotrzeć nie zdoła
spisywanie pragnień zbyt długie wyciąga
im cienie / zmienia ich kształt/

z jedną zapaloną świecą w szczelinach
precyzyjnie jak hycel przyszpilam
jedno za drugim ustawiam pod ścianą
nie płaczą

nie uciekają ani drgną dzielne
kot im nie straszny a sierścią wyliniałego psa
spowijają sobie szaliki /mam chłodny oddech/
stoi dwadzieścia sześć

głodne tak samo oblizują się z mleka
od pyszczka językiem w prawo na trzy cztery
w górę /krótkie: ehh!/ noga w przód prawa
jak klony /a po chwili?/

co to jest, że pryskają jak bańki w dowód
istnienia zostawiają jednego - po drugim, trzecim...
a teraz moje oczy błyszczą do skrzata
a on w śmiech

tych ulotnionych rejestry urodzin wpisane miały
ten sam dzień, znaki szczególne oraz wagę,
kolory oczu /- My to twój sen! - tu się skłoniło/
i daje nogę

odsłaniam okno z cienia duchoty
dogaszam świecę środkiem dłoni unoszę oczy
wbijam w sufit – jedno! - a przeczesanych tyle
miejsc

Czytany: 1103 razy


=>

Najnowsze








Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ