Szklana cisza
Czasem gdy pozbawiam moje oczy godności
Kolanami haczę o krawężniki bluźnierstw
Wylatuję wtedy poza kraty zdrowego rozsądku
Tam ulegam rozkładowi
Bo nie mogę z papierową koroną
Chować się pomiędzy zmrokiem, a świtem

Czasem gdy słońce rdzewieje martwą ciszą
Blaskiem krwawym otacza moją świątynię
Nieludzkie skowyty gwałcą wdychane powietrze
A porozrzucane ścierwa parują wysoko
Ku niebu, gdzie dusze gniją wyraźniej
I szybciej (ziemia tylko wysusza)

Czytany: 1289 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ