Ranny aniele
Na polanie zielonej, na kwiatów dywanie,
Malował się anioł, nim słońce całe wstanie.
W blasku, pierwszych nieśmiałych promieni,
Rysuje się postać, z trawy i kamieni.

Kibić, zboże oplata, suknią złocistą,
Na piersi maki, przesłonę tworzą mglistą.
We włosach, wiatr tańczy lekko i swobodnie,
Anielskie oczy, świecą jak pochodnie.

A ja. Patrzę na cud, co się dzieje,
By dotknąć anioła, rozpalam nadzieję.

Gwiazda poranna, zniżona w pokłonie,
Słońcu, co królestwo ma na nieboskłonie.
Schodzi powoli, za horyzont szeroki,
Kryjąc swe wdzięki, chowając za obłoki.

A ja. Milczę, by nie spłoszyć mary,
Zanurzony w ciepłe poranka opary.
Obserwuję cień, sunący po ziemi.
Niknący w blasku słonecznych promieni.

Czytany: 1601 razy


=>

Najnowsze


















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ