Z piekła Rodin
Kiedyś byłam twoją Małą Camille
- Zacznij od gliny Robaczku - mówiłeś -
choć Bozi i tak nie dorównasz
Ty byłeś moim Panem Bozią
rzeźbiłam nasze rozmodlone dłonie

Jest obszar pomiędzy niebem a piekłem
przytargałam tam cały bagaż
ty zapas dobrych chęci
- No cóż jesteśmy z innej gliny - mówiłeś -
tylko marmur trwa wiecznie

Mieszkam sama w domu wariatĂłw
co wieczór wtulam w twoje zimne dłonie
twarz której nie krępuje kaftan
- Ulep sobie Golema - mówiłeś -
on pójdzie za tobą aż na koniec świata

Czytany: 1048 razy

R E K L A M A

=>