Oni


Pokój. Płomienie w kominku.
Przy kominku piękna żona.
Wtulona głęboko w foteliku
czeka na męża rozmarzona.

Maż zjawił się w szaliku.
Czule na siebie spojrzeli,
on odkładając szalik
usiadł na przeciw
w takim samym foteliku.

I trochę to dziwne bo oni,
wcale wspomnień nie snują,
tylko jak tkaczka przędą plany
których jeszcze potrzebują.

I nie jest dla nich ważne,
Że księżyc właśnie zachodzi
- wiedza, ze są młodzi.

Pokój. Płomienie z kominka.
Na ścianie cienie ich życia.
Wzajemnie podsłuchują
swych równe serc bicia.

Ich każdy wieczór jest pamiętny
Jak pocałunek wciąż namiętny.
I nie obchodzi ich zachód księżyca
bo wiedza, ze mają
jeszcze dużo do przeżycia.

23.09.2004    zbyszekb111@op.pl

Czytany: 1226 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: