Upojny
sniłem dzisiaj upojny lot
- w białym puchu pościelnej kredy
z twojej skóry spijałem pot
z twoich ud odpływałem w niebyt

rytmem pchnięć liczyliśmy czas
krwią nabiegłym złączeni wężem
nasze członki szydziły z nas
zaplątane w gordyjski węzeł

potem nagły orgazmu blask
roztopiony w rozkoszy czarność
i myśl Boga że szkoda nas
gdy spadało na ziemię ziarno

Czytany: 1300 razy

R E K L A M A

=>