takie tam
Już dwadzieścia cztery lata
Świat mi nowe figle płata
Żyję sobie nie nerwowo
Wciąż poznaję się na nowo
I nie mogę pojąć tego
Skąd się bierze tyle złego
Co dzień smutne wiadomości
Aż mam napady złości
Nie ogarniam tego jeszcze
Łatwo wpaść jest w zbrodni kleszcze
Łatwo też jest być na dnie
A wyjść z niego raczej nie
Miałem raz złamaną nogę
Wpadłem wtedy w wielką trwogę
Byłem ciągle bardzo smutny
I myślałem los okrutny
Los okazał się łaskawy
Bo wyszedłem z tamtej sprawy
To mnie nauczyło wiele
Z Tobą teraz się podzielę
Kwintesencją całej treści
Mych przemyśleń jak w powieści
W życiu trzeba sobą być
I w wewnętrznej zgodzie żyć
Być pokornym wobec smutku
Radość czerpać pomalutku
By na starość się nie wstydzić
Nie żałować i nie brzydzić
By móc w lustro śmiało patrzeć
I przeszłości swej nie zatrzeć
Z głową w górze opowiadać
I nad losem też nie biadać
By bez lęku odejść stąd
Znaleźć w niebie własny kąt...





Czytany: 1457 razy


=>

Najnowsze



















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ