Narodziny Wampira

Leżę w trumnie, słyszę Twój szloch, lecz nic nie zrobię.
Los sromotnie zadrwił z nas, oszukał nas, tak jak wielu.
Czasem myślimy, że nie żyjemy żyjąc na tym świecie,
A czasem wydaje nam się, że żyjemy, a już odeszliśmy,
Lecz czy ja umarłem, czy dopiero konam nad brzegiem?
Czuję mgłę na policzkach, czuję wilgoć we włosach.
Zaczynam się zastanawiać czym jestem, czemu czuję.


Cieszyłem się widząc Ciebie każdego dnia, będę tęsknił.
Myślałem jak spędzimy życie, plany legły w grobie.
Kiedy płakałem, ty ocierałaś me łzy, teraz zrobi to ziemia.
Czuje jak zapadają się me organy, czyżbym był głodny?
Teraz to już bez znaczenia, nie potrzebuję już pokarmu.
Czuję jak w żyłach zaczyna tańczyć mi rój os, to boli.
Słyszę mimo tej całej ziemi jak płaczą nade mną inni.


Wsłuchuję się w odgłosy i zaczynam rozumieć, udało się.
Zaczynam pojmować, że nie zdążyliście, Posejdon wygrał.
Prosiłem go, aby się spieszył, bo wy też będziecie pośpieszni.
Nagle cisza... poszliście sobie, ja zostałem sam w ciszy.
Ciemność mnie otacza już spory czas, przyzwyczajam się.
Coś wzdrygnęło moim ciałem, poczułem straszny ból w sercu.
Zaraz... przecież już nie powinno boleć, ja już nie żyję, ale czuję.


Czuję potworny ból we wszystkich kończynach, ciało umiera.
Ale ono już nie żyło, więc co się dzieje ze mną u diabła, może to on...
Sam nie wiem czemu zaczynam drapać wieko trumny, już blisko.
Jakaś drzazga weszła mi w palca, mam ranę zaczynam krwawić.
Dziwne, rana się zasklepiła, czymże się stałem, że mam taką moc...
Przesuwając wieko poczułem dziwną woń w powietrzu, lawendę.
Zaiste dziwne to na cmentarzu pośród setek grobowców, oszalałem...


Wychodząc zaczynałem pojmować swoją sytuacje, ale czemu?
Czyżby gniew i nienawiść aż tak przepełniła moją duszę, co mam czynić?
Zostałem wskrzeszony jako pierwotny, by zabić wrogów... nie mogę.
Poszedłem w stronę bramy, czy zginę o brzasku słońca, czy to prawda?
Wyszedłem na miasto, spojrzałem na mój blok, zawyłem z rozpaczy...
Czemu Bóg tak mnie nienawidzi iż każe mnie męką taką po śmierci?
Mam tyle obaw, tyle wątpliwości i zero pewności na cokolwiek...



Czytany: 1820 razy

R E K L A M A

=>