Z najwyższego piętra
Jedenasta. Lipiec. Ulica
ma pełne usta wody. Na jej końcu
mój strach; wybiera wiosłami
ludzkie kłótnie o łyk
zdatny do picia. Nie ma języka ani ust,
dlatego nie ma dramatu.

Czytany: 1938 razy

R E K L A M A

=>