UCZTA
O te sztuczne ognie ze stali
Jakież to oświetlenie piękne
   Kwatermistrz po mistrzowsku pali
I zaprawia odwagę wdziękiem

Dwie różowo świecące kule
Kobiece piersi spod agrafki
Wyjrzały bezczelnie i czule
Nagrobek
             ON KOCHAĆ POTRAFIŁ

W oświetlonym lesie poeta
Leżąc ogląda obojętnie
   Z odbezpieczonym pistoletem
Różę która z nadziei więdnie

Myśli jakie róże miał Sadi
I skłania głowę niespodzianie
Bo róża mu szeptem sprowadzi
Miękkiego biodra falowanie

W powietrzu jest alkohol mocny
Wyciąg gwiazd pączkowych aż nuży
Pociski sieją zapach nocny
Gdzie do snu się oko twe mruży
   Pośmiertny rozpad róży

Czytany: 1510 razy


=>