FAME
"Ucz sie smierci"



Ucz sie smierci. Na pamiec .

Zgodnie z zasadami pisowni wyrazow martwych .

Pisz ja lacznie - jak Rzeczpospolita czy lwipyszczek.

Nie dziel pomiedzy umarlych .

Jestes wykonaniem bogow , ucz sie smierci wczesnie.

Milosc do kobiety tez bywa smiertelna . Ucz sie smierci w milosci.

Ucz sie smierci nie tylko dla zabicia czasu.



"Umre na raka krzyza"



Umre na raka krzyza a nastapi to w nieznosny wieczor

Jasny, cieply , wonny , zmyslowy .........................

Umre wskutek rozkladu pewnych malo znanych komorek,

Umre bo nogi mi wyzre szczur olbrzym co wynurzy sie z nory olbrzymiej

Umre od stu ciosow noza , niebo spadnie mi na glowe ,

Niebo tlucze sie jak gruba szyba .

Umre bo ostry glos uszy przeszyje , umre od ran zadanych mi o piatej
nad ranem

Przez mordercow lysych i niesprawnych .

Umre nawet nie zauwazywszy , ze umieram.

Umre zasypany tysiacem klebow waty szklanej ,zatopiony w smarze ,

Stratowany przez zwierzeta obojetne , ale bardzo pojetne .

Umre nago lub w czarne plotno spowity....

Lub zaszyty w wor zyletek pelny.

Umre chyba wcale sie nie przejawszy , z wypolerowanymi paznkciami u
nog

I z dlonmi pelnymi lez .

Umre kiedy w sloncu wscieklym zedra mi z oczu powieki ,

Kiedy ktos mi do uszu powoli zlosliwosci naszepcze .

Umre widzac torturowane dzieki i kobiety - zdziwione i blade ,

Umre stoczony zywcem przez robaki

Umre pod kaskada wodospadu ze zwiazanymi rekami .

Umre w plomieniach najsmutniejszego pozaru , umre troche , bardzo .

Bez pasji ale z zainteresowaniem .

A kiedy umre wszystko sie skoczy . Umre .



"Inskrypcja na czaszce"



Za zycia sie roznimy , ale za to wszystkie czaszki po smierci sa do siebie
podobne,

Kazda z nich obrazem i owocem smierci.

Czaszka co nieomal przypomina marmur ,

wpatruje sie uwaznie w ciemnosc a zobaczona ukosem w zwierciadle
wyglada jak skorupka jajka,

z ktorego ulecial ktos kto oddychal w zyciodajnym wnetrzu.

Jest pusta , jest pustka....lecz bez niej nie byloby istnienia .

Nic nie mowiac chce o cos zapytac , zadawac na nowo odwieczne pytania.

Czy czlowiek w sobie nosi wlasna smierc ? Czy to szkielet dzwiga uciazliwe
cialo ?

Czy to skazane na zepsucie powleka niezniszczalna czaszke ?

Przerazliwym grymasem wystraszyl nas czas , ten ktory rzezbi swoim
przeplywem piekno wszystkich rzeczy.

Slusznie wyryto na czole zatarta inskrypcje :

" Ta czaszka widziala siebie jak dzis nas oglada - Jak my w nia wpatrzeni -
tak siebie ujrzymy ."



" Na swoj sposob"

Nieporadnymi rekami zamykam powieki oczu twoich ,

twoich piersi zmierzajacych mnie dumnym spojrzeniem.

Palec wskazujacy na Twych goracych ustach,

Cicho recytuje slowa glebokeij milosci.

Widzisz, ze kocham cie na swoj sposob.

Skoro noc jest zbyt krotka, lozko zbyt waskie......

Zabieram cie wraz z jednym z mych marzen .

Przeszlo obok . Przypadkowo.

"Wiernosc"



Gdy umre byc moze beda mnie kochac , gdyz kocham poza wszelkim
ladem .

I jestem gotow na wszystko dla przyszlosci wszystkich . I nie wiem nic a
nic o mojej i tak niedlugiej przyszlosci .

Lecz poki zyje , zyje aby kochac i z milosci umre.



" Nokturn leku"



Wszystko wsrod nocy zywi sekretne obawy:

glucha cisza i dzwieki, czas , a takze miejsce.

Uspieni w bezruchu czy tez lunatycy bezradni jestesmy wobec owej trwogi .



Lecz nie wystarczy zamknac oczu w mroku ani w sen zapasc, by wiecej nie
patrzec,

gdyz w surowej ciemnosci i w grocie uspienia to samo swiatlo nocy znowu
nas obudzi.



Wtedy to , niby czlowiek, co marzy na jawie, bez celu i powodu zaczyna
biec.

A noc przytlacza nas swoja tajemnica i mowi nam, ze umrzec to znaczy
zbudzic sie .

I ktoz posrod cieni odludnej ulicy na jakims murze ,

w sinym lustrze samotnosci nie ujrzal , jak cos kroczy , podchodzi ku
niemu

i nie czul chlodu trwogi , smiertlenego leku ?

Leku , ze jest juz tylko pustym cialem , ktore przywdzialby kazdy, ten lub
inny czlowiek,

trwogi , ze jeszcze zyjac jest juz nieobecny, obawy czy to wszystko istnieje
naprawde .



" Z milosci do smierci "

Srogie sa meki piekla, ogien plonie zawziecie.


Jednakze sepy w powietrzu kraza piekniej niz mewy,

Ktore wiruja z wiatrem w chlodnym blasku slonecznym,

A takze wiatraczki w szpitalu, gdy przęda osnowe losu

Z nadziei , ktora nigdy nie wzbije sie tak wysoko

Jak rozpacz zycia, co siada okrakiem na sepa grzbiecie.

Jesli smierc moze leciec z czystej milosci lotu

To czegoz nie zrobi zycie wlasnie z milosci smierci?



"Obawy"



Nadzieja jest tylko slowem , kiedy myslisz o ostatniej wieczerzy

Smiech nie zakonczy jej wesolosci ani nie ukoi naszej dziwnej namietnosci

Dzieci sie narodza.......



" Dziekuje ci Panie"



Za biale, oslepiajace swiatlo .

Miasto wstaje po ciezkiej nocy.

Potwornie rozbolala mnie glowa - bol , ktory tworzy przyszlosc .


Dlatego wart miec kaca.



"Wslizgnij sie "

Wslizgnij sie w cieplo lonowego przyplywu.

Mokry labirynt pocalunku . Penetrujac studnie i ujezdzajac klamstwa ,
wszystkie dziury i maszty .

Spacer ulica , wyprawa daleko od domu .

Topienie meskiego blasku w oblezonym miescie......



" Byc samotnym "

Samotny , zapatrzony w przeszlosc moge stworzyc tylko glupi wiersz

O dziewczynie , ktora kiedys byla moja.........

Byla gwiazda zapomnianej czesci spektaklu

Nie byla Toba , nie byla mna . Uwierz mi - wiedziala co robi.

Powiedziala facetowi na granicy zalamania " Wszystko bedzie dobrze "

Wiec kim jestem , co mam robic ?

Usiade i bede o tym myslal .

Potrzebuje milosci nie wiecej niz ona i jeszcze nie mniej .

Nie zaluje .

Jesli chcesz mi cos powiedziec mozesz do mnie zadzwonic - napisala
dzisiaj .

Po co mam to robic ?

Bede smutniejszym i madrzejszym sukinsynem .

Bede dokladnie tym w calej tej sprawie..

Bo bylem przeciez tylko kotem , ktory zlapal mysz .

Nie chce Ci pokazywac innych punktow widzenia .

Chce tylko powiedziec - Jestem samotny.........



" No title "



Podobno rodzac sie probujemy znalezc bezpieczne lono , w ktorym
moglaby wzrastac nasza natura

a umierajac znajdujemy lono ziemskiego grobowca.......



" Jesli tylko ja"



Gdybym tylko mogl uslyszec glosy wrobli

jeszcze raz poczuc jak wciaga mnie wir dziecinstwa.

Gdybym tylko mogl cofnac czas i jeszcze raz poczuc jak obejmuja mnie

ramiona rzeczywistosci............

Wtedy chcialbym umrzec , umrzec szczesliwy..........



" Nic"

Ale teraz, gdy juz wywacham Cie na rogu ulicy - moge bawic sie klockami
opisu i mruczec pod nastroj

zwiewna jak ulotka bzdure o czarodzieju racji, ze w wypaczeniach ustroju
nasz nadzieja nie miala twarzy,

moge plesc plotke o piszacej samotnosci faceta myszkujacego za
miloscia .

O! Zobacz jak pluszowy malec ciagnie za raczke ojca do wystawy z
ksiazkami ....

Ale kaprysnemu ojcu nie chce sie wyjsc z kolyszacego, przedswiatecznego
dyzury w kolejce po mieso.

Wiec chodzmy jeszcze dalej , patrzmy na ten komiks kolorowo.

Chodzmy reka w reke , slowo w slowo, zmeczenie w zmeczenie....

Chodzmy, przeciez bedziemy potem odpoczywac.

Bedziemy nic nie mowic w naszym bezsennym zyciu towarzyskim .

Nie ? Wiec w krysztalowym statku znowu bede przybleda,
nieprzystosowana przybleda.



" Psychoanaliza mojego ojca"

Ojciec nie spi. Nocny stolik , nad nim blask lampki. Natret - jest czwarta
nad ranem !!

Znowu na niego natre. Okrazam to co w nim nieczytelne ,
niewypowiedziane.

Chce zawladnac jego obszarem. Zgilotowac to , zaklinowac to , co
wprowadza go w blad.

Jego usmiech nie do usmierzenia coraz smielej rozwiera orientalne rysy
dezorientujaco.

Moje pytania utykaja, nie dochodza mimo porecznych kul.

Pamiec z ruchomego piasku, grzezne zaraz na brzegu.

Pusta wyspa spojrzenia - zdana byc moze na pierwotnosc , na dzika
pierwotnosc.

Wypielegnuje na niej wlasna lake. Znosze na nia galezie, kruche sa te
kreski znakow rozpoznawczych.

Wzywam swiat nieobecny bez ceregieli. Slonce wymierza mi policzek.
Szukam lacznosci serdecznej.

Nasladuje gestami mimiki migowe kody. Staw stojacej cicho wody - moj
ojciec.

Obsuwanie sie dachu. Protoplasta bez ust. Pozostaje niemy.

Nastapilo uszkodzenie linii naszej przeszlosci.





"To samo"

Nad wszystkimi szczytami krolestwo ciszy.

Drzew wierzcholkami nie kolysze najlzejszy wiatr na niebie.

Ptactwo w lesie ucichlo , poczekaj , rychlo cisza ogarnie takze i ciebie.

Czytany: 1895 razy

R E K L A M A

=>