Cepy
Cepy


I
W mgle i siacie cały świat
I człek smętny rad-nie-rad.
Wiosną, kiedy błoń się złoci,
Haruj, aż ci grzbiet się poci,
Chodź aa pługiem, łaź za broną,
Siej po bruzdach, kulej z wroną...
Przyjdzie lato: skwar, uhropy.
Machaj kosą i wiąż snopy,
A błysk ledwo dzień dożynek.
Oto jaki odpoczynek:
Deszcz i błoto, głusza, nuda,
Bolą bary, bolą uda,
Żniwo marne, plonu mało,
Trzeba przetrwać zimą całą,
Grosza skąpo, pusty schówek,
Z wiosną nowy trud, przednówek...
Takie życie - dopust boaki!
Szare myśli, czarne troski...
Toć criek by w dłoń pochwycił cep
I troskę kuł a kuł przez łeb!
Ha, trosko, zsła kumo i twarda macocho.
A przecieżem tokie pracował niepłocho,
A przecie toż co dzień nie czułem i krzyży,
A znikąd nie lepiej, choć iśmierci wciąż bliżej.
l cóż mi ten wywczas w chałupie za ławą,
Gdy słota przemierzła, markotno, niemrawo
I drzewa wśród sadu truchleją i mokną,
Gdy patrzę bezczynnie na pole przez okno.

II
W mgle i słocie cały świat,
Człek by jął się czegoś rad.
Jesień gnusi się nieszczęśnie,
Gdy u chłopa jak stal mięśnie.
Dzień omdlały, senny, szary,
Gdy u chłopa jak mur bary.
Odrętwialość na wieś padła,
Chociaż dłonie jak te radia
Wżarłyby się szponem w grudę,
Byle przerwać pustkę, nudę.
Świat na nic w szarudze skąpał,
Gdy w ramionach siła, zapał.
Jezu, Maria! Co tu robić!
Czy się upić? Czy z kim pobić?
Wszystko ziewa naokoło...
Ratuj! ratuj nas, stodoło!
Dość trosk! Dość trosk! Dłoń twardą skrzep
I w skok, i w tok, i w tan puść cep!
I leci cep w górę, i spada znów nisko,
I kuje z zamachem raz po raz w klepisko!
A z dołu do góry, a z góry do dołu,
A mocno, a mocniej, nie żałuj mozołu!
A nie szczędź ramienia, a jeszcze, a jeszcze!
Znaj, trosko, że kiedym zły, wtedy nie pieszczę!
Aż prószą źdźbła słomy, aż lecą w krąg wiechcie!
W sto kopyt grzmi wściekłość, co lazła po piechcie!

III
Choć w mgle, słocie cały świat.
Człek rozruszał się, aż rad.
Bo miłości nie ma w złości:
Wszystkim bym połamał kości!
Do wypitki, do wybitki,
Jednej nie daruję nitki!
Kto przeciwko? Tchórze, pludry!
Popróbujcie iść na udry!
Niech was staniie cały szaniec,
Zmiotę w puch i pójdę w taniec!
Tupnę o ziem, wszystko z drogi!
Pójdą drzazgi aż z podłogi!
A jak jeszcze się podpiję,
Na świat cały zrobię chryję!
Karczmę zwalę i po stepie
Pójdę w pląs w twym takcie, cepie!
Raźno bij! Dłoń się nie anuży,
Aż animusz się wyburzy!
Hej! Karczma moja i mój step,
Gdy piętą walę w ziem jak cep!
Bij, cepie! Bo z ruchu ochota się wiedzie!
Zapraszam do pracy, cny kmotrze-sąsiedzie!
Cóż stoisz daremnie za płota przełazem?
Do cepa! I młóćmy! |A społem, a razem!
Ty pierwszy, ja drugi, a równo, jednako:
Kto drugi, kto pierwszy, nie będzie odznaką!
Bo kiedy wspólnymi pracujem zawody,
Miarowy spad cepów się łączy w rytm zgody.

IV
Choć w mgle, słocie cały świat,
Człowiek z serca pracy rad.
Nie ustaniem już w zapędzie,
Niech ze złości dobro będzie:
Z srogiej siły zbożna praca.
Niechaj zgodnie wp zawraca,
Górą w prawo, dołem w lewo!
Łuszcz się, łuszcz się, sucha plewo!
Syp się z łuski, złote ziarno!
Będzie ciebie mełło ziarno,
Będzie ciebie miażdżył kamień.
Ty swą mękę w łaskę zamień.
Byśmy, ludzie prości, biedni,
Mieli z ciebie chleb powszedni.
Dla razowca i kołacza,
Dla biedaka i bogacza
I by nikt nie został dłużny
Suchej kromtei dla jałmużny.
Niech pochwalony będzie chleb!
Niech mu pokłony bije cep!
Kazano w pokorze nam trudzić się plennej,
Bo w pocie pozywać chleb będziesz codzienny.
Lecz dano-ć też, siewco, oraczu, młooarzu,
Pracować na hostii chleb święty w ołtarzu.
Ach, piasek, co znawu obróci się w piaski,
My w izaamie biczujem chleb, boski dar łaski,
A w chlebie biczujem po dziś Pańskie Ciało
K'pamięci zła, które prizez grzech nasz się stało!...



Czytany: 1774 razy

R E K L A M A

=>