"Kręte drogi do świętości. Tren VIII"


Kręte drogi ku świętości. Tren VIII

Chociaż kroczymy krętymi drogami,
gdzieś na ich końcu widnieje światło.
Wierzyłeś, że kiedyś zmartwychwstaniesz
i z tą nadzieją mogłeś na wieki zasnąć.

Przypominam sobie nasze ciepłe rozmowy
o Twoim słabym, lecz tykającym wtedy sercu.
Pan Bóg Cię jednak zabrać postanowił
do ojczyzny naszej lepszej, bo wiecznej.

Wiara w nasze zmartwychwstanie
kiedyś, na końcu czasów,
niech nasze serca rozgrzewa, nie ustaje,
gdy Bóg nam zawsze przebacza.

Miłość też nigdy nie ustaje,
więc w mym sercu zachowam nadzieję,
że śmierci oścień nie decyduje za nas
o tęsknocie za wiecznością, która nie umiera.

                                              Śr. 15.11.2017 9:53
                                              pokój komputerowy przy stole

Czytany: 110 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: