Tatuś (Daddy) niewierne tłumaczenie: Joanna Gładykowska
Już nigdy tu, już nigdy tu

już nigdy żaden czarny but
nie zstąpi tam, gdzie na sam spód
trzydzieści lat, bezbarwna tak
nie śmiałam kichnąć, nabrać tchu

tatusiu, wiedz, zabiłam cię
zabiłam swoją przyszłość
marmurem ciężkim, twardym jak Bóg
posągiem strasznym, z palcem u stóp
wielkim jak foka z Frisco

w mej głowie szalonej, szumiącej jak len
i zieleń przez które przepływa- Atlantyk
tu w Nauset, wołając u wód
gdzie szukać cię trudno - wybacz

och, wybacz, choć zmieścić w niej Niemca
i los- burzliwy jak polskie miasteczko
i wojnę i wojnę i wojnę
jak cios
jest trudniej niż nazwę miasteczka

a uwierz, prosiłam jednego nie raz
Polaka by pomógł zagrzebać
korzenie i nogi w Twych ziemiach lecz tembr
germański mnie raził i w trzewiach

słyszałam jak werble kolczaste “ich, ich”
wstrzymują mi słowa ze wstrętem
nie mogłam ich ruszyć jak Niemiec i klnąć
być znakiem dla Żyda i Niemcem

wszedł w skronie palonych świąd gazu
syk syk
tam w Dachau, tam w Auschwitz, tam w Belsen
głeboko że mogłam tak myśleć jak Żyd
jak Żyd czuć i być nim w głębi

wśród śniegów Tyrolu tak jasnych jak twarz
i mętnych jak piwo wiedeńskie
mieć pewność, że mitem jest czystość mej krwi
na póły cygańskiej i jeszcze
kto wie, plik Tarota, plik kart mówi mi
że jest ze ćwierć Żyda we mnie

wszak odkąd pamiętam, przejmował mnie chłód
na twoje Luftwaffe, na gobbledygoo
na wąs równo cięty, na oko in blue,
aryjskie, przymknięte, pancerne jak chód
tatusiu, tatusiu, uch

aż piersi przeszywa mi z piskiem

swastyka na ramię
jest prawie jak Bóg
kobiety kochają faszystów!

a zdjęcie, tatusiu jedyne gdzie ty
sam stoisz a tło jest ciemniejsze
niż broda podwójna czy mogło mi
wryć-w mą pamięć nicponia, że tęsknię?

za zbirem co złamie me serce na pół
wszak miałam lat dziesięć gdy sypiąc Ci grób
w dół chciałam do ciebie do ciebie

lat mając dwadzieścia targałam się już
na życie by znaleźć cię w ziemi

z tej ziemi wydarli mnie siłą i cóż
złożyli znów w całość i klejem
myśl zwarli że mogę mieć ciebie też tu
faceta z Meinkampfu i w czerni

z miłością do tortur i tego co ból
wywoła - wciąż żyję i mogę
się odciąć od wszystkich jak ścina się drut
z kontaktu gdy telefon dzwoni

a jesli zabiłam, zabiłam was dwóch
wampira co wchlonął mi ciebie
i który głód sycił mą krwią- cały rok
a potem wysysał lat siedem

lecz wreszcie wszedł kołek w twe serce jak nóż
na wylot a po twej wątrobie

lud później z radością zatańczył
bo tyś
tatusiu - był gnojem! leż z Bogiem.

Czytany: 4720 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ