Ongi, przez rzeki, jary, zarośla...
Ongi przez rzeki, jary, zarośla i wrzosy,
Błądziło dumne stado Centaurów tysiąca;
Na ich bokach igrały z cieniem blaski słońca;
Mieszali czarne grzywy w jasne nasze włosy.

Dziś próżno lato ścieli wonnych ziół pokosy;
Grotę ciernie zarosły i nieraz mnie trąca
Dreszcz dziwny, gdy z oddali noc ciemna, gorąca
Przynosi mi rumaków wołania i głosy.

Ponieważ coraz bardziej malejący szczątek
Tego rodu, co łona Chmury wziął początek,
Opuszcza nas i ściga Kobietę szalenie.

Bowiem nawet ich miłość równa nas zwierzęciu;
Krzyk, który z nas wyrywa, to jest rżenie,
Ich żądza, gdy nas ściska, klacz trzyma w objęciu.

         tłum. St. Korab-Brzozowski

Czytany: 1628 razy


=>