* * *
Po co nie rozwiązane dniom odpoczynki obiecać?
Maski z twarzy nie zdejmiesz, przemęczony aktor.
Zewsząd tysiącem kroków samotność odszczeka.
Nie nadsłuchuj.
wokoło miasto oddycha jak traktor.

Na nagrobku ulicy nie odczytasz przeznaczeń i wspomnień.
Ludzie - szeregi zwierciadeł - twarz odbiją tak samo znużoną.
Dni korowodami chodzą ode mnie i do mnie.
Jak przeznaczenie:
ulicą przechodzi, która nie jest spojrzeniem, a mogła być żoną.

Nic. Gwiazdom przeznaczony filister -
twarz w zmarszczki powoli układa,
komety zerwane dogasły tak dawno w fabryczny komin,
nie przejedziesz drogą wrzącą w mgławic wodospadach,
omiń.

Jesienią, życie ujrzane przez jesień;
wiatr liście, godziny żółte odrywa od pragnień.
Przez gorycz w gorycz dnia nie przeniesiesz.
Wiatr podpowiada milczenie.



Czytany: 1086 razy

R E K L A M A

=>