Gdzieś za nami

lato, zieleń,
błękit nieba, szept wód ciepły,
wyśpiewana przez skrzydlatych
radość, wiatru słodkie szepty.

Teraz godzić się musimy
z jesiennymi kaprysami,
z szarościami, co potrafią
nastrój optymizmu zdławić.

Nie chcę przyjąć na stan życia
tych zniechęceń, łez i westchnień,
czas odmierzać chcę nadzieją,
chociaż słowem zjaśniać przestrzeń.

Budź mnie, z sennych marzeń ptaku,
tęczą barw. Złocistym skrzydłem
wypogadzaj, kąp w zachwycie.
Pozwól, ciepłym myślom przybiec.

Maryla

Czytany: 123 razy

R E K L A M A

=>