Nie znamy słów

co gdzieś w nas drzemią.
Przyjdą, gdy będzie na nie pora.
Zagarną mały okruch nieba,
dialog podejmą z codziennością.

Rozrosną się na miarę potrzeb,
otulą jeśli będzie trzeba,
przebłysk nadziei ofiarują,
ciepło starając się rozlewać.

Bywa, że ciemną chmurą wzejdą,
pełną zwątpienia, żalów, leków,
wtedy najlepiej je przytrzymać,
przemyśleć wszystko, aby nie czuć

że świat się wali a bezsilność
w ramiona bierze, tak po prostu,
łapie za poły bezwzględnością,
niewiarą chce horyzont osnuć.

Bywają słowa lekkie, miękkie,
czułość zwiastują lub ją niosą,
ciepłem zwalczają niezatartym,
rozpanoszony zmartwień potok.

Maryla

Czytany: 78 razy

R E K L A M A

=>