Losy mojej ś.p. żony powiązane ze zbrodniami niemieckimi
Chodź. Zbliża się święto zmarłych. Proszę abyś mi towarzyszyła w naszej wędrówce.
Urodziłaś się pięć lat po drugiej wojnie światowej. Tu mieszkałaś.
Na terenie dzielnicy żydowskiej w Częstochowie. Popatrz na liszaje na murze odrapanej czteropiętrowej kamienicy.
Podwórko studnia z czterema oddzielnymi wejściami.
Suterena dla stróşa.
Po zajęciu Częstochowy przez wojska sowieckie był głód mieszkaniowy. Ruscy pili i rabowali wsio rawno.
Cywilna ludność zburzonej Warszawy zalała twoje rodzinne miasto.
Byłaś małą dziewczynką ze śmiesznymi warkoczami .
Teraz piszę i rozmawiam z twoim duchem.
ChodĹş. Od ulicy Berka Joselewicza jest niedaleko do Archikatedry.
Miałem 27 lat jak zostałaś moją żoną. Byłaś ode mnie cztery lata młodsza.
Popatrz.
Tutaj w roku 1939 hitlerowski Wehrmacht urządził cywilnym mieszkańcom miasta krwawa łaźnię.
Naprzeciwko strzelistych wież Archikatedry ustawiono kaemy i każdego spędzonego na plac rozpruwano seriami. Obojętnie czy to były kobiety, czy mężczyźni czy dzieci. A przecież tam szliśmy po schodach do ślubu. Grano nam wówczas Ave Maria.
Przysięgałem, że nie opuszczę cię aż do śmierci.
Teraz ciebie   na dluĹźszy moment opuszczę. Będę potem kontynuował spotkanie z Tobą...

Czytany: 62 razy

R E K L A M A

=>