Nie ma mnie tymczasem
Prestiż wstawiłem do lombardu.
Przynajmniej tam miał jakąkolwiek wartość.
Wystarczyło na wodę mineralną niegazowaną.
Na szczęście zawiera elektrolity.
Dotychczas sądziłem, że poezja jest jak lokata w banku.
Albo chociaż umożliwia pobranie kredytu.
Ale tam wolą niewypłacalnych kretynów bardziej niż poetów.
To niesprawiedliwe, gdyż poeci również są niewypłacalni.
Profile na portalach społecznościowych zarosły chwastami.
I tak tam nic nie rosło oprócz buraków i malin...
A mnie się znudziła rola buraka wpędzającego czytelników w maliny.
Są też inne dobre strony powrotu do lenistwa.
Za poradą lekarza przestałem dyszeć.
Wiecie Państwo... Często trzeba było wydyszeć namiętnie erotyk
lub wiersz miłosny.
No, taki przymus. Podobno ci, którzy tego nie tworzą nie mają talentu
i są nudni.
Ale takie dyszenie powoduje prędzej czy później kłopoty z płucami.
Dlaczego o tym piszę?
Bo i tak prawie nikt tych wyznań nie przeczyta.
Ludzie rzucają się tylko na tytuły.
A tutaj tytuł nie podnieca.
,,Nie ma mnie tymczasem"...
Inaczej by było gdybym napisał ,,Sex wakacyjny".
Albo coś jeszcze głupszego.
W końcu jest to bez znaczenia...
Spotkałem właściciela lombardu.
Mówił, że zrobił najgłupszy interes życia.
Nikt nie chce kupić prestiżu poety.
Ja też.


Oskar Wizard

Czytany: 81 razy

R E K L A M A

=>