Budzikomania
urządzenie to piekielne
bezlitosne jak terminator
na nic nadzieje daremne
powoduje snów zator

tak mało czasu jest na sen
zwłaszcza gdy pracę kończę nad ranem
napisać krótki wiersz chcę
bo tylko wtedy mam czas dla mnie

bo potem żona dzieci i pies
bo potem pranie i sprzątanie
sen blisko myśli wciąż jest
a zamiast jest spraw załatwianie

chcę chwilę zdrzemnąć się po południu
lecz sen złośliwie nie przychodzi
bezsenne oczy wręcz puchną
może wieczór im dogodzi

lecz nie ma wieczorem zmiłowania
znów pragnę kulturę nadrobić
trochę czytania i chwila oglądania
nad ranem tylko mnie dobić

gdy pieją na wsi pierwsze koguty
odzywa się budzik w smartfonie
przewracam się przez psa i wciągam buty
od adrenaliny serce płonie

więc najpierw jest spacer z psem o poranku
tradycją niedopity kubek gorącej kawy
biegnę jak szalony do przystanku
i do pracy dla niewielkiej wypłaty

morał z tej opowiastki niewielki
życie w galopie zdrowiu nie służy
kiedy więc dojrzeją mirabelki
wezmę urlop i pośpię nieco dłużej

Oskar Wizard


http://poezje.pl/utwor,91353,budzikomania.html
https://poe.pl/budzikomania
https://www.granice.pl/wiersz/budzikomania/92608

Czytany: 124 razy

R E K L A M A

=>