Lodowisko

Gdzie stanę, widzę słup powietrza,
od tych oddechów złych zamarzły,
w którym spojrzenia chłodne gwiazdy
i ta mijania trwoga wieczna.

Straszne, strzaskane ludzkie wozy,
ciała bez sumień, ciemne węże,
gdzie się odwzięczę, za mną prężą
- w zwierciadle lodu - oczy grozy.

I zanim słowo płomieniste
jak drzewo ptaków tryśnie w niebo,
za mną się ciała ich kolebią
i spada głos jak zlękły listek.

I zanim dłoń uniosę w górę
i chmur wędrówkę kreślić Pocznę,
widzę te oczy złe, wyroczne
i te spojrzenia, co jak sznury.

I pobojowisk wężowiska,
i mrrówki ciemnych słów oblepią,
i zamarznięta przestrzeń, niebo,
i droga szklana stoi, śliska.

A jeszcze widzę krajobrazy,
gdy się unoszą jako domy
po tych wybud1ach - niewidome,
a w krajobrazach zimne twarze.

I czuję, jak mi dłoń przymarzła
jedna z płomieniem u niebiosów,
a druga w ziemi - próżna głosu,
jak wbita w glinę spadła gwiazda.



Czytany: 1369 razy

R E K L A M A

=>